Wielu uważa, że górnictwo to coś przypadkowego, nieczysta robota i w ogóle praca należąca do gatunku tych, które wymagają bardziej wysiłku fizycznego aniżeli umiejętności. Mnie zaś, o ile myśli moje zmierzają w dobrym kierunku, wydaje się, że sprawa wygląda zupełnie inaczej... pisał we wstępie do "DE RE METALLICA LIBRI XII", jednego z pierwszych i najważniejszych w dziejach opracowań dotyczących wiedzy górniczej, hutniczej i mineralogicznej Georgius Agricola, jeden z najwybitniejszych umysłów tamtego okresu.
- "To już nie jest PRL, żeby sprawy górnictwa załatwiać w Warszawie" - powiedział wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak - podał portal gazeta.pl. Z Ornontowic przyjechała do Warszawy grupa 50 kobiet - żon protestujących górników.
Wicepremier odpowiedział tak na pytanie dlaczego pojawił się na opłatku PSL w Lublinie, a nie spotkał się w stolicy z żonami górników z kopalni "Budryk" - czytamy na portalu gazeta.pl.
- Nie możemy dopuścić do sytuacji, że ten kto głośniej krzyczy dostaje więcej - skomentował Pawlak żądania strajkujących górników kopalni "Budryk". Kobiety są przed Ministerstwem Gospodarki. Budynek jest pod ochroną policji. Kobiety chcą się spotkać się z wicepremierem i szefem resortu Waldemarem Pawlakiem. Wicepremiera nie ma jednak w stolicy, bo pojechał z wcześniej zaplanowaną wizytą do Lublina...
Środa, 16 stycznia 2008, PAP/IAR 07:20 (ostatnia aktualizacja: 15.10)
Żony górników strajkujących w kopalni "Budryk", które są od południa w Warszawie, rozmawiają w Centrum Dialogu Społecznego z przedstawicielem resortu gospodarki.
Przed rozpoczęciem negocjacji doszło do zamieszania, gdyż chcieli w nich uczestniczyć przedstawiciele "Sierpnia 80". Na ich wejście nie zgodziły się żony górników.
Wcześniej żony górników z kopalni Budryk wręczyły przedstawicielce ministerstwa gospodarki petycję, w której opisana jest sytuacja w zakładzie...
Zaostrza się strajk w kopalni "Budryk" w Ornontowicach
Wtorek, 15 stycznia 2008, 16:40
150 górników prowadzi strajk okupacyjny pod ziemią. Jeden z nich zasłabł. Górnikiem zajęli się już lekarze. Czterech górników rozpoczęło głodówkę. Decyzja o zaostrzeniu formy protestu zapadła na masówce, w której wzięło udział blisko 500 osób.
Protestujący znajdują się prawie kilometr pod ziemią. Ci, którzy głodują, zapowiadają, że nie zakończą protestu przed osiągnięciem porozumienia z zarządem kopalni. Możliwe, że dołączą do nich kolejni.
Tymczasem mimo zaproszenia do negocjacji wystosowanego przez Jastrzębską Spółkę Węglową związkowcy nie zamierzają udać się na rozmowy. Jak podkreślają, teraz jakiekolwiek spotkanie możliwe jest już tylko w kopalni...
Nie ma zapowiadanej kolejnej rundy rozmów Jastrzębskiej Spółki Węglowej ze strajkującymi górnikami z kopalni "Budryk". Impas w sporze trwa. Tymczasem protest górników się zaostrza - dziś zaczęła się głodówka.
Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej zaprosił wprawdzie związkowców na rozmowy, ale do... Jastrzębia, choć ci od rana zastrzegali, że z kopalni nigdzie się nie ruszą. Czekamy aż wrócą po rozum do głowy, przyjdą i tutaj razem z nami podpiszą porozumienie. Tu na kopalni. Nie będziemy nigdzie jeździć - ostrzegał Krzysztof Łabądź z "Sierpnia ′80".
Nawet gdyby rozmowy się odbyły, i tak nie wiadomo, jak długo by trwały, bo - jak powiedziała RMF FM rzeczniczka jastrzębskiej spółki - prezes nie ma nowych propozycji dla górników. Owszem, może obiecać podwyżki, ale bez konkretnej daty i innych szczegółów.
...
Jeden z górników strajkujących 700 metrów pod ziemią zasłabł i został wywieziony na powierzchnię. Stamtąd karetka zabrała go do szpitala. Pod ziemią przebywa obecnie ponad 150 górników - czterech z nich prowadzi strajk głodowy. Pół tysiąca pracowników kopalni strajkuje na powierzchni.
Strajk głodowy górnicy prowadzą od rana. - To jest dopiero początkowa faza. Taka myśl padła od samych pracowników. W tej chwili są przyjmowane osoby chętne, które są w stanie temu sprostać - mówi o propozycji głodówki Grzegorz Bednarski ze związku zawodowego "Kadra". Powodem takiej decyzji jest wycofanie się zarządu JSW z wcześniejszych deklaracji o podwyżkach...
Zaostrza się strajk w kopalni Budryk w Ornontowicach. 150 górników prowadzi strajk okupacyjny pod ziemią. Jeden z nich zasłabł. Górnikiem zajęli się już lekarze.
Czterech górników rozpoczęło głodówkę - poinformował jeden z organizatorów strajku, Krzysztof Łabądź. Według niego protestujący znajdują się kilometr pod ziemią. Związkowiec dodał, że będą do nich dołączali kolejni górnicy. Ostrzegł, że głodujący są zdeterminowani i nie zamierzają kończyć protestu przed osiągnięciem porozumienia.
Tymczasem mimo zaproszenia do negocjacji wystosowanego przez Jastrzębską Spółkę Węglową związkowcy nie zamierzają udać się na rozmowy. Jak podkreślają, teraz jakiekolwiek spotkanie możliwe jest już tylko w kopalni.
Urząd Górniczy nie jest w stanie kontrolować bezpieczeńtwa w Budryku
Wtorek, 15 stycznia 2008, IAR 11:10
Rzeczniczka WUG, Edyta Tomaszewska, poinformowała, że protestujący w zakładzie związkowcy nie dopuścili do zjazdu na dół inspektora gliwickiego Okręgowego Urzędu Górniczego. Dlatego została podjęta decyzja o przesłaniu w tej sprawie pisma do prokuratury. Będzie w nim informacja o niemożności przeprowadzenia kontroli przez inspektora, a w efekcie monitorowania stanu bezpieczeństwa pod ziemią. Pismo z takimi samymi doniesieniami zostanie również skierowane do wojewody śląskiego i do wicepremiera Waldemara Pawlaka...
Górnicy z kopalni "Budryk" postanowili podjąć głodówkę pod ziemię. Decyzja taka zapadła na masówce, w której wzięło udział blisko 500 osób.
Górnicy z kopalni "Budryk" postanowili podjąć głodówkę pod ziemię. Decyzja taka zapadła na masówce, w której wzięło udział blisko 500 osób.
Obecnie strajkuje pod ziemią blisko 150 górników. Możliwe, że na poziom 700 metrów zjadą kolejni. Wznowienie strajku okupacyjnego pod ziemią to efekt braku porozumienia z zarządem Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wycofał się on bowiem z piątkowego, wstępnego porozumienia, zgodnie z którym górnicy z Budryka mieliby zarabiać tyle samo, co pracownicy kopalni Krupiński, gdzie zarobki są najniższe w społce. Zdaniem zarządu, strajk spowodował straty wynoszące ponad 45 milionów złotych i spółki nie stać na podwyżki płac.